Kategorie: Wszystkie | małżeństwo
RSS
środa, 12 kwietnia 2017
Tak niewiele...

Powiedz jej, że ją uwielbiasz. Zawsze mów, że Ci zależy. Kiedy jest zmartwiona przytul ją mocno. Wyróżniaj ją wśród innych dziewczyn. Baw się jej włosami. Podnoś ją, gilgotając i siłując się. Mów jej dowcipy. Przynoś jej kwiatki tak po prostu. Trzymaj jej rękę.. po prostu trzymaj. Rzucaj jej kamyk w okno w nocy. Pozwól jej zasypiać w swoich ramionach. Pozwól jej się złościć na siebie. Powiedz jej, że pięknie wygląda. Kiedy jest smutna zostań przy Niej. Nawet jeśli nic nie mówi. Spójrz jej w oczy i się uśmiechnij. Całuj ją po szyi. Tańcz z nią nawet jeśli nie ma muzyki. Całuj ją podczas deszczu. A kiedy się w Niej zakochasz. Powiedz jej o tym. Tylko nie złam jej serca, Ona wie co to ból.

- Autor nieznany

 

poniedziałek, 10 kwietnia 2017
Twój przyjaciel

Jeśli któregoś dnia poczujesz, że chce Ci się płakać.

Zadzwoń do mnie...
Nie obiecuję, że Cię rozbawię, ale mogę płakać razem z Tobą...
Jeśli któregoś dnia zapragniesz uciec, nie bój się do mnie zadzwonić... 
Nie obiecuję, że Cię zatrzymam, ale mogę pobiec z Tobą...
Jeśli któregoś dnia nie będziesz chciał nikogo słuchać. 
Zadzwoń do mnie.
Obiecuję być wtedy z Tobą i obiecuję być cicho... 
Ale jeśli któregoś dnia zadzwonisz i nikt nie odbierze...
Przybiegnij do mnie bardzo szybko.
Mogę Cię wtedy potrzebować...

Twój przyjaciel

sobota, 08 kwietnia 2017
:)

wtorek, 04 kwietnia 2017
Słowa

"Słowa to tylko słowa, naucz się, jak okazywać swojej kobiecie czułość i szacunek, dbaj o nią, kochaj, rozpieszczaj do granic możliwości, a czasem mocno dociśnij do ściany i całuj do utraty tchu."

poniedziałek, 03 kwietnia 2017
Bądź uprzejmy

niedziela, 02 kwietnia 2017
Potrzebuję Cię ...

"Zwyczajnie Cię potrzebuję. Już, za 7 minut, wczoraj, za pół godziny, trzy dni temu, za trzy dni o poranku. Na chwilę, na kawę, na obiad, na spacer, na łzy, na smutki, na splecione dłonie, na ciche pomrukiwania, na małe i duże kłótnie. Na zawsze."

~ znalezione

sobota, 25 marca 2017
Smutny anioł

Smutny anioł, wtuliwszy swe ramiona w skrzydła, którymi zwiastował zwykle radość, płakał łzami, o których istnieniu wiedział, pamiętał nawet ich smak z czasów gdy jeszcze aniołem nie był, ale wyrzekł się ich oblekając świetliste pióra...

Pozwolił sobie na łzy wbrew regułom, którymi żyją aniołowie, 
a raczej wbrew regułom, które sobie sam narzucił...
Z poczuciem winy z łamania anielskiego prawa, opuściwszy swą głowę ku ziemi, skrapiał ziemię raz po raz łzę, która zamiast dawać smak goryczy, ku jego zdziwieniu zamieniała się w kwiat, o nieznanych kolorach, którego pierwsze tchnienie zapachu sprawiało, że w jego skrzydłach pojawiało się nowe świetliste pióro, dając mu jednocześnie dziwne uczucie lekkości... to był zapach ulgi.... 
Płakał i płakał nie wiedząc nawet, że jego skrzydła rozkwitają blaskiem tak jak łąka pod jego stopami kwiatom; łąka, którą brał za smutny dowód swojego anielskiego występku - łez!
Nie rozumiał tylko lekkości... którą czuł... bo nie wiedział, 
że dane było mu poznać ogromną tajemnicę. 
Stawał się archaniołem... i oprócz radości będzie niósł już teraz zrozumienie...
A ludzie spotkawszy go dostrzegą w nim prócz radości mądrość, 
mądrość którą dało mu podzielenie się swymi łzami z całym światem...
Każdy wędrowiec przechodząc przez łąkę pełną łzawych 
anielskich kwiatów pomyśli "chcę dotknąć jego skrzydeł, 
bo on wie czym jest smutek, ulga, radość, łzy i mimo to 
potrafi tym uskrzydlony latać tam gdzie inni nie potrafią...". 
A anioł spotkawszy tegoż wędrowca... spojrzawszy w jego zatroskane ale pełne nadziei oczy... zrozumie wreszcie tajemnicę... że dzieląc się smutkiem... pomnożył nadzieję...
A dlaczego usiadł skuliwszy swe skrzydła... 
bo ciężar skrywanego niewypowiedzianego smutku nie pozwalał mu latać dalej wyżej i piękniej...

czwartek, 23 marca 2017
Szczęście

Żyło sobie szczęście w człowieku, żyło całkiem dobrze. Kochało swoją wolność, przestrzeń, wysokie loty, powietrze i miłość. Widziało we wszystkim potencjalne piękno, światło i czyste intencje i bardzo chciało, by człowiek też je zobaczył. Ale człowiek ciągle łapał szczęście za kark, wsadzał je nosem w zewnętrzny brud, w niedoskonałości i zamazywał mu oczy całym tym błotem. Wciąż krępował szczęściu skrzydła linami urazów i pretensji, rozstawiał wnyki uwarunkowań. Z czasem szczęście przestało latać z powodu związanych nóg, z powodu ostrych warunków, które poraniły jego wielkie skrzydła lub może dlatego, że przez błoto zalepiające oczy – nie wiedziało dokąd ma lecieć. Szczęście przecież musiało latać, bez możliwości latania i bez wolności dusiło się, opadało z sił. Aż w końcu stało się cherlawe i zobojętniało.

Człowiek się przestraszył. Jakich tylko prób nie podejmował, by rozweselić i pocieszyć swoje szczęście – ale ani pyszne jedzenie, ani pieniądze, ani ozdoby, ani samochód, ani wspaniałe umeblowane mieszkanie, ani dosłownie nic nie było w stanie wyrwać szczęścia z marazmu. Mijał czas i szczęście tak się zmieniło, że człowiek przestał je rozpoznawać i uznał je za nieszczęście. Coraz częściej zastanawiał się, skąd to nieszczęście się wzięło i dokąd, do jasnej cholery, podziało się „jego” szczęście? Nie znajdując swojego szczęścia, człowiek zaczął go szukać w zewnętrznym świecie. Do dziś tak się tuła w poszukiwaniach i nie może znaleźć. No bo jak je znaleźć, jeśli nie ma go na zewnątrz, jeśli jest tam, gdzie zawsze – w nim samym.
Chciałoby się krzyknąć:
- Obudź się, człowieku! Przestań szukać szczęścia tam, gdzie go nie ma. Spójrz, przecież ono jest w tobie – tak, tak, to jest właśnie to, co teraz nazywasz nieszczęściem. Co? Nie poznajesz? To może spróbujesz zmyć z niego to błoto, którym je obrzuciłeś? Wyswobodzić jego skrzydła z więzów? Zabrać wnyki uwarunkowań i dać mu możliwość wzlotu? Może wtedy je wreszcie rozpoznasz?

Mam nadzieję, że usłyszysz mnie, człowieku i pomożesz swojemu szczęściu odzyskać wolność.

środa, 22 marca 2017
Pewność siebie

sobota, 18 marca 2017
Jesteś aniołem

Anioły są ludźmi niosącymi światło.
Tam, gdzie są, robi się jasno i przejrzyście.
Anioły są ludźmi, którym dano w raju
rodzaj pierwotnej radości.
Anioły pomagają stanąć na nogi ludziom załamanym
i w niewidzialny sposób utrzymują równowagę świata.
Czujesz w nich trochę tajemnicę 
niezgłębionej dobroci, która pragnie cię objąć.
W ludziach tych czuję, jak przychodzi do mnie Bóg
ze swoją czułością i rozważną troskliwością.

Masz problem. Utknąłeś w nim.
I gdzieś ktoś za pomocą niewidzialnej anteny
otrzymuje sugestię, coś w rodzaju nakazu,
by do ciebie przyjść i ci pomóc,
pchnąć cię naprzód lub cię pocieszyć.
"Jesteś aniołem"- mówisz do mężczyzny czy kobiety.
Odetchnąłeś, znów widzisz światło, minęła udręka.
Ale anioły nie zjawiają się na zawołanie czy za opłatą.
Najczęściej przychodzą zupełnie nieoczekiwanie, wskazują drogę,
rozwiązują problem i znikają, nie czekając na podziękowania.

Są jeszcze na świecie anioły, ale jest ich za mało.
Dlatego panuje jeszcze tyle ciemności i niedoli.
Bóg szuka aniołów pośród współczesnych ludzi.
Ale wielu już go nie dostrzega, już nie słucha.
Ich antena już nie odbiera i już nie nadaje.
Chodź, jesteś aniołem, a w twoim otoczeniu
jest dosyć ludzi, dla których możesz być aniołem.



O autorze