Kategorie: Wszystkie | małżeństwo
RSS
wtorek, 31 stycznia 2012
Flet i osioł

Na polu leżał porzucony od dłuższego czasu Flet, na którym nikt już nie grał. 

Aż pewnego dnia przechodzący obok Osioł dmuchnął w niego z całej siły. Wyzwolił dźwięk piękniejszy niż jakiekolwiek inny, który kiedykolwiek słyszał w swoim życiu. I nie tylko w swoim oślim życiu, ale również w życiu Fletu.

Nie mogąc zrozumieć tego, co się stało (obaj nie byli roztropni, a jedynie wierzyli w roztropność) - oddalili się natychmiast od siebie, zawstydzeni tym, co wydarzyło się najpiękniejszego w ich życiu.

A ileż w naszym życiu porzuconych fletów, osłów? Wielu z nas nie poznało nigdy samych siebie, ukrywają kim są, oczekując miłości od innych nieznanych sobie osób, które również chowają się przed samymi sobą. A przecież czasami może jakieś odkrycie, jakaś niespodzianka, jakaś iskra... I wszystko znowu się kończy.

Wszystko dlatego, że brakuje nam odwagi, aby kogoś pokochać. Trzeba mieć jej tyle samo, jak do tego, aby pokochali nas inni.

 

poniedziałek, 30 stycznia 2012
Zapamiętuj imiona

Zdolność zapamiętywania imion jest niezwykle ważną

umiejętnością. Własne imię jest dla każdego z nas czymś

wyjątkowym, a jego brzmienie najsłodsze! Jeśli inni

zapamiętują nasze imię, ta osoba automatycznie zyskuje

naszą sympatię. Zapamiętujmy zatem imiona nowo poznanych

osób, a tym samym zyskamy ich sympatię!


niedziela, 29 stycznia 2012
Kwiat

Przez jakiś czas co niedziela otrzymywałem od pewnej osoby różę do butonierki. Działo się tak każdego niedzielnego poranka, toteż wkrótce przestałem zwracać na kwiat uwagę. Oczywiście był to miły gest, za który byłem wdzięczny, lecz z czasem stał się rutyną. Jednakże pewnej niedzieli coś, co zacząłem uważać za naturalne, nabrało nowej, niecodziennej treści. 

Wychodziłem właśnie z nabożeństwa, gdy podszedł do mnie dziarski chłopczyk.
- Pastorze, co zamierza pan zrobić z tym kwiatem? - spytał.
Z początku nie wiedziałem, o co mu chodzi, dopiero po chwili się domyśliłem.
- Ach! Masz na myśli tę różę? - Wskazałem kwiat w butonierce.
- Tak. Wziąłbym ją sobie, gdyby pastor miał zamiar ją wyrzucić - odparł.

Uśmiechnąłem się i odrzekłem, że z radością ofiaruję mu moją różę. Od niechcenia zapytałem też, co chce z nią zrobić.
- Chcę ją podarować mojej babci - odpowiedział. chyba nie miał nawet dziesięciu lat. - W zeszłym roku rozwiedli się moi rodzice. Na początku mieszkałem z mamą, ale gdy wyszła ponownie za mąż, odesłała mnie do ojca. Mieszkałem u niego przez jakiś czas, lecz on także stwierdził, że nie mogę z nim być, i zawiózł mnie do babci. Ona jest taka dobra, gotuje mi i troszczy się o mnie... Jest tak dobra, że chciałbym podarować jej ten piękny kwiat.
Chłopiec umilkł, a ja nie potrafiłem wydobyć z siebie głosu. Moje oczy napełniły się łzami. Ten malec ujął mnie za serce. Odpiąłem szybko różę i trzymając ją przed nim, rzekłem:
- Chłopcze, to najpiękniejsze słowa, jakie kiedykolwiek słyszałem. Nie dostaniesz tej róży, to byłoby za mało. Spójrz tam, przed amboną stoi ogromny bukiet. Parafianie co tydzień kupują kwiaty do kościoła. Weź je dla twojej babci, ona zasługuje na nie w całej pełni.
I jakby nie dość było mego wzruszenia, chłopiec powiedział coś, co na zawsze pozostanie w mym sercu:

- Co za wspaniały dzień! Prosiłem o jeden kwiat, a dostałem cały bukiet!

sobota, 28 stycznia 2012
Miłość jest klimatem

Miłość to nie pojedynczy uczynek,  

lecz pewien klimat, 

w którym żyjemy,

to podejmowane przez całe życie ryzyko,

dzięki któremu nieustannie się uczymy,

odkrywamy, wzrastamy.

Miłość jest klimatem - klimatem serca.



piątek, 27 stycznia 2012
Istotne sprawy naszego życia

Ludzie potrafią z całego swojego życia  żyć prawdziwą pełnią zaledwie przez parę miesięcy. 

Czepiają się tych przeżyć potem przez całe lata i ostatecznie, mając lat osiemdziesiąt trzymają w swych pustych dłoniach jako cały dorobek
zaledwie kilka chwil naprawdę przeżytych.
Dlaczego nie chcesz żyć naprawdę własnym życiem?


- Zawsze zdaje ci się, że żyć trzeba dla jutra.
Trzeba przecież "myśleć o swojej przyszłości":
swoich egzaminach, swoim zawodzie, swoim przyszłym domu;
trochę później trzeba myśleć o przyszłości dzieci:
ich egzaminach, zdobyciu zawodu, ich przyszłych domach;
potem znowu o własnych starych latach: emeryturze, zabezpieczeniu sobie odpowiedniego domu.
Jutro będę mógł wreszcie zająć się...
Jutro będę miał nareszcie...
Jutro będę...
Dlaczego chcesz czekać jutra, żeby wreszcie zacząć żyć?
Pewnego dnia nie będzie dla ciebie żadnego więcej jutra
- okaże się, że nie miałeś kiedy żyć naprawdę.

- Przywiązujesz się do przeszłości, zdaje ci się ważna,
bo to twoja przeszłość.
No tak, ale to co było wczoraj
- wymknęło się już spod twojej władzy.
- Zwodzi Cię przyszłość, możesz ją w swojej wyobraźni
dowolnie kształtować, naginać do swych upodobań.
Ale przecież ona po prostu jeszcze nie istnieje
i próżno tracisz na nią czas.
- Teraźniejszość jest taka mała,
że jej wartosć łatwo ci przeoczyć.
Ale tylko ona naprawdę zależy od ciebie
- a twoje życie w gruncie rzeczy, krok za krokiem,
składa się z bieżących w teraźniejszości chwil.

- Zawsze ci się zdaje, że szczęście jest przed tobą,
tak jak i radość, miłość, Bóg. Złudzenie!
Zapominasz, i to jest tragiczne, że Bóg stoi obok ciebie,
dokładnie w tym miejscu i czasie, gdzie się znajdujesz,
w bieżącej chwili twego życia otwierając ci wszystko,
co trzyma w swych dłoniach.

- Obyś nie był tym wiecznym pielgrzymem,
który pozostawia Boga na brzegu swej drogi,
by biec za Jego wizerunkiem.
Pozbawiony odpocznienia człowiek wlecze za sobą swoją przeszłość
i próbuje jednocześnie pochwycić w swoje ręce
i przyszłość, 
i teraźniejszość.

Podniecony usiłuje jakby jednocześnie złapać
owoc kilku godzin życia:
biedny żongler, pogubi wszystkie
i będzie szukał każdej z osobna.
Jeśli chcesz w swym życiu osiągnąć powodzenie,
złóż spokojnie całą swoją przeszłość w ręce Boga,
powierz Mu swoją przyszłość i żyj każdą bieżącą chwilą,
tak jak przychodzi, w całej jej treści

- Przy robocie dziewiarskiej
nie wolno ci "zgubić" ani jednego oczka,
powstanie skaza,
choćby niewielkie było to oczko, jest przecież niezbędne.
Nie zaniedbuj żadnej chwili.
Wszystkie są nieskończenie wartościowe,
jeśli chcesz, by twoje życie było tkaniną bez skaz.

- Bieżąca chwila nie jest ciężka, nie przygniecie cię;
Jest zbyt mała, by mógł się w niej zagnieździć niepokój.
Przemija tak szybko, że nie zdoła cię znużyć,
Posiada "ludzki wymiar", możesz się w niej zmieścić,
możesz ją udźwignąć.
Teraźniejsza godzina jest twoim prawdziwym życiem,
ona jest twoim pokarmem, jej głębia jest nieskończona,
w niej mieszka miłość.

- Nie doceniać przeszłości
i ze strachem odsuwać od siebie myśl o przyszłości
- to życiowe tchórzostwo.
Jeśli się nie żałuje przeszłości
i nie obawia przyszłości w poddaniu i zaufaniu Bogu
- to jest właśnie miłość.

- Właśnie w bieżącej chwili Bóg czeka na ciebie.
Jeśli pozwolisz się włączyć
- tak jak włącza się obwód prądu elektrycznego
- przejdzie przez ciebie boże światło i Jego siła.
Na tym niezmierzonym pustkowiu, gdzie się znajdujesz,
obwód prądu jest bardzo, bardzo słaby.

- Bieżąca chwila jest tym punktem,
w którym Bóg przenika w twoje życie
i przez ciebie w życie świata.
Ale On uzależnia swoje przyjście
od twojego wolnego przyzwolenia.

- Jeśli potrafisz odpowiedzieć na zaproszenie Boga,
na wezwanie każdej bieżącej chwili,
to znaczy dla ciebie, być naprawdę obecnym.
- Jeśli odpowiesz na wezwanie w bieżącej chwili,
umożliwiasz
mistyczne wcielenie się w twym życiu Bożego Syna.
- Jeżeli podejmiesz aktualny obowiązek,
umożliwiasz dokonanie przez Syna dzieła stworzenia.

- Jeśli zgodzisz się na właśnie teraz konieczny wysiłek,
umożliwiasz dopełnienie się Odkupienia przez Syna Bożego.

- Największym i najważniejszym "dziełem"
jest dzieło aktualnej minuty;
ono zobowiązuje cię do złożenia w ręce Boga
całej przeszłości i przyszłości
i oddania mu się całkowicie do dyspozycji.
Jeśli potrafisz zachować w tym wierność,
będziesz żył pełnią swojego życia
i osiągniesz niewymierne wartości.

Michel Quoist "Między człowiekiem a Bogiem"



czwartek, 26 stycznia 2012
Prawa asertywności :

 * zachowywać się tak jak chcesz, ale nie ranić innych i nie łamać ich praw

mam prawo być sobą – jestem w porządku

 * masz prawo być sobą – jesteś w porządku

być kim chcesz i robić co chcesz

prosić o to, czego chcesz – ale nie wymagać tego

 * mieć i wyrażać swoje zdanie

 * postępować nielogicznie i nie uzasadniać tego

 * podejmować decyzje i ponosić ich skutki

* decydować, czy chcesz się angażować w problemy innych ludzi

 * nie wiedzieć, nie znać, nie rozumieć

 * popełniać błędy

*  odnosić sukcesy

 * zmieniać zdanie

 * do swojej prywatności

 * do samotności i niezależności

 * zmienić się i korzystać ze swoich praw

 * nie łamać praw innych ludzi

 

Mam prawo. I Ty też je masz.

środa, 25 stycznia 2012
Kredo optymistów

Obiecaj sobie:

1.       Być tak silnym, że nic nie będzie w stanie zakłócić Twojego spokoju ducha.

2.       Mówić o zdrowiu, szczęściu i powodzeniu każdemu, kogo spotkasz.

3.       Spowodować, że wszyscy Twoi przyjaciele poczują, że jest w nich coś wartościowego.

4.       Patrzeć na dobrą stronę wszystkiego, co Cię spotyka i być prawdziwym optymistą.

5.       Myśleć tylko o najlepszym, pracować najlepiej i oczekiwać tylko najlepszych rzeczy.

6.       Być takim entuzjastą sukcesu innych, jak własnego sukcesu.

7.       Zapomnieć o błędach z przeszłości i nie ustawać w wysiłkach, by mieć większe osiągnięcia w przyszłości.

8.       Mieć cały czas pogodne oblicze i uśmiechać się do każdej napotkanej istoty żywej.

9.       Poświęcać tyle czasu na ulepszanie siebie, byś nie miał go na krytykę innych.

10.   Być zbyt dużym na lękanie się, zbyt szlachetnym na gniew, zbyt silnym na strach i zbyt szczęśliwym, by pozwolić istnieć kłopotom.

11.   Myśleć dobrze o sobie i ogłaszać ten fakt światu, nie przez głośne słowa, lecz przez wspaniałe czyny.

12. Żyć wierząc, że cały świat jest po Twojej stronie, tak długo, jak długo jesteś wierny temu, co w Tobie najlepsze.



 

 

wtorek, 24 stycznia 2012
Szczęście to

...Szczęście..... to biec na boso aż do końca tęczy... 

Czyjeś.... mądre słowa kiedy coś Cię dręczy...

Czyjaś.... silna dłoń gdzie zasad brakuje...

Prostota.... pokora... gdy miłość budujesz...

Kiedy własną dłonią możesz głaskać niebo...

I gdy prosto rośnie Twe zasadzone drzewo..

Gdy przyjaciół zostaje ilu ich posiadasz

w chwilach.... dla Ciebie trudnych gdy właśnie upadasz...


poniedziałek, 23 stycznia 2012
Widok z okna

Było sobie kiedyś dwóch ciężko chorych mężczyzn, którzy dzielili niewielki pokoik w pewnym szpitalu. Pokój naprawdę mały, miał tylko jedno okno. 

Jeden z chorych, ten, którego łóżko znajdowało się naprzeciw okna, mógł codziennie po południu - w ramach leczenia - siadać na godzinę w swoim łóżku, co miało pomóc odprowadzić wydzielinę z płuc, czy coś takiego. Drugi mężczyzna musiał niestety cały czas leżeć.
Tak wiec każdego popołudnia pierwszy z chorych siadał wsparty poduszkami
naprzeciw okna i spędzał godzinę, opisując swemu towarzyszowi, co widzi za oknem.
Najwyraźniej okno wychodziło na park. Był tam staw, a w nim kaczki i łabędzie. Dzieci rzucały im kawałki chleba albo puszczały łódki. Pod rozłożystymi koronami drzew spacerowali, trzymając się za ręce, zakochani; były kwiaty i trawniki, na których grywano w softball. A w tle, za drzewami, rozciągał się wspaniały widok na miasto.
Mężczyzna, który nie mógł siadać i oglądać tego wszystkiego, słuchał łapczywie słów współtowarzysza, ciesząc się każdą minutą opowieści.
Dowiadywał się, jak to jakieś dziecko nieomal wpadło do stawu i jak ślicznie wyglądały dziewczęta w letnich sukienkach. Odnosił wrażenie, że dzięki relacjom swego przyjaciela sam widzi dokładnie, co dzieje się za oknem.
Któregoś popołudnia uderzyła go dziwna myśl: dlaczegóż to niby tylko tamten mężczyzna miałby rozkoszować się widokiem z okna? Czy i on nie miał prawa wyjrzeć na zewnątrz? Wstydził się swojej zazdrości, lecz im bardziej starał się o niej zapomnieć, tym większe dręczyło go pragnienie zmiany. Zrobiłby wszystko, byleby wyjrzeć przez to okno!
I oto pewnej nocy, wpatrzony w sufit, usłyszał jak jego współtowarzysz budzi się i kaszląc i dusząc się, rozpaczliwie szuka przycisku, którym mógłby przywołać pielęgniarkę. Nie pomógł mu jednak, obserwował go tylko. Oddech tamtego biedaka wkrótce zamarł. Rano zabrano jego ciało.
Odczekawszy nieco, by nie przekroczyć granic przyzwoitości, mężczyzna poprosił, by przeniesiono go do łóżka naprzeciw okna. Spełniono jego prośbę.
Otulony pościelą, leżąc wygodnie, czekał aż wszyscy wyjdą. Potem podniósł się ciężko na łokciu i zaciskając z bólu zęby, zerknął przez okno.
Za oknem była ściana.

Mężczyzna spytał pielęgniarkę, co kierowało zmarłym żeby opisywać tak wspaniałe rzeczy przez okno. Pielęgniarka powiedziała, że człowiek ten był niewidomy i że nie mogł widzieć nawet ściany i podpowiedziała mu: "może chciał Pana podtrzymać na duchu?"
Morał: Jest bardzo łatwo uczynić szczęśliwymi innych, nie ważne jaka jest twoja własna sytuacja.

 

niedziela, 22 stycznia 2012
MAŁŻEŃSKIE RYTUAŁY

Powtarzalność oznacza, że nie chodzi o jednorazowy fakt wykonania jakiejś czynności, ale mnogość tych faktów. Oczywiście nie przeczy to spontaniczności, ponieważ rytuały dotyczą raczej zasad niż treści. A zatem rytuałem może być stały dzień na wspólne randkowe wyjścia, ale nie to, co się podczas nich dzieje. 


Można powiedzieć, że rutyna niszczy więź, podczas gdy rytuały ją budują. To bardzo ważne zastrzeżenie, ponieważ często to, co było pięknym i budującym rytuałem powtarzane bez refleksji i miłości staje się rutyną.

Michał Piekara - "Razem przez życie"
 
1 , 2 , 3 , 4
O autorze